poniedziałek, 10 grudnia 2018

Cypr - Nikozja i jej dwa światy


Nikozja to jedyna stolica na świecie, przez którą przebiega granica dzieląc ją na dwie części: turecką i cypryjską. Część północną (turecką) od części południowej (greckiej) oddziela strefa zdemilitaryzowana utrzymywana przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Północna część stolicy należy do Cypru Północnego - państwa nieuznawanego przez nikogo poza samymi Turkami. Niemniej jednak, sam fakt istnienia przejścia granicznego przez centrum miasta jest dosyć niebywały. Dziś to całkiem popularna atrakcja turystyczna na Cyprze.

My do Nikozji jedziemy wypożyczonym samochodem. Droga z Larnaki jest prosta i podróż przebiega sprawnie.


Część Południowa

Zaczynamy zwiedzanie od części południowej, gdzie też zostawiamy samochód. Miasto nam się podoba, choć w 30 stopniowym upale długie piesze spacery są dosyć męczące. Kto by się spodziewał takiej pogody w listopadzie? 

Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedzamy to Shacolas Tower, który jest 6 najwyższym budynkiem w Nikozji. Na 11 piętrze mieści się muzeum i obserwatorium. Widok jest ładny, ale niestety możemy go podziwiać tylko zza szyb, co trochę psuje całe doświadczenie. 


Centrum miasta jest przyjemne i pełne knajpek z cypryjską kuchnią

...oraz kotów. Tak tych nigdzie na wyspie na brakuje.

Kościół prawosławny Sacred Temple of Virgin Mary Faneromenis w centrum miasta.

Kolorowe murale

Moja Maja pięknie się wtopiła w tło :)

Venetian Walls - mury obronne otaczające stare miasto.


Ostatnim przystankiem była Brama Famagustiańska.
Podczas naszej wizyty zobaczyliśmy wystawę poświęconą Inwazji tureckiej na Cypr.


Część Północna 

Najbardziej jednak interesuje nas część turecka, więc szybko (po okazaniu paszportu) przenosimy się na stronę północną. 


Różnicę zauważamy natychmiast. Kolorowy targ uliczny ciągnący się wzdłuż ulic zachęca turystów do zakupu pamiątek. Większość straganów to podróbki markowych rzeczy. Po zapytaniach o ceny paru "firmowych" torebek stwierdzam, że nie jest wcale tak tanio. Zamiast chińszczyzny, lepiej coś lokalnego kupić. Zaopatrzyłyśmy się z Mają w piękne ręczne robione szale (10 euro za szt. - nie szło nic stargować...) i słodycze. Te ostatnie koniecznie kupujcie na wagę, bo piękne pudełka kryją w sobie wielkie rozczarowanie - wiem z doświadczenia w Turcji. Nie mogłam też nie kupić pięknych haftowanych ozdóbek, które zakłada się na stopę kieliszka do wina lub używa się jako ozdobnej podstawki na świeczkę. 

Gwarnie i kolorowo robi się zaraz za przejściem granicznym.



W środku najbardziej znanego meczetu Selimiye Mosque
Moja Maja zachwycała się tym wielkim dywanem!

Nie mogliśmy tu nie przysiąść na kawę po cypryjsku. 

Buyuk Han - największy karawanseraj (dom zajezdny dla karawan) na Cyprze.

Jak wszędzie, tu też znajdziemy wiele straganików z pamiątkami


Informacje praktyczne:


Shacolas Tower - Wstęp 2.5 euro. Za moją 12-letnią córkę nie płaciłam.

Jeśli przyjedziecie wypożyczonym samochodem, pamiętajcie, że do północnej części nie możecie wjechać (ubezpieczenie obejmuje tylko Cypr południowy).

Nocleg: W Larnace wynajęliśmy nocleg przez Airbnb i było to strzałem w 10! Do Nikozji dojechać można w niecałą godzinę! Mieliśmy śliczne, przestronne dwu-sypialniane mieszkanie położone zaledwie 3 minuty spacerem od plaży Finikoudes. Jeśli nie masz jeszcze konta na Airbnb, to koniecznie załóż korzystając z tego linku www.airbnb.pl/c/olak30 - dostaniesz wówczas od serwisu 100 zł na pierwszą podróż. Całkiem niezła oszczędność, prawda? Mieszkanie nazywa się Lazaros Center 2 bedroom apartment. Szczerze polecam!

Wpis od Larnace znajdziesz tutaj

Restaurant Piasta Gouronaki - Restauracja w południowej Nikozji w centrum miasta. Zamówiliśmy meat plater for 2 za 17.90 euro. Porcja była ogromna i w 3 się najedliśmy. Piwo lane 0.5 kosztuje 3.8 euro. Na koniec poczęstowano nas deserem (panna cota) i kieliszkiem jakiegoś ziołowego alkoholu. Polecam!



WSKAZÓWKA: Pamiętajcie, że przekraczając granicę opuszczacie Unię. Ja o tym nie pomyślałam i zapomniałam wyłączyć usługę mobilnej transmisji danych. Na szczęście dopłata wyniosła tylko ok. 30 zł, ale mogło być znacznie gorzej! 

niedziela, 25 listopada 2018

Cypr - 7 miejsc, które musisz zobaczyć w Larnace!

Jest 31 października - ostatni dzień lotów Ryanairem na starych zasadach. Lot z Krakowa do Paphos przebiega przyjemnie. Na miejscu, również całkiem sprawnie wynajmujemy zarezerwowany wcześniej samochód i stajemy się posiadaczami Nissana Note na cały tydzień.

O jednym muszę tu wspomnieć - na Cyprze panuje ruch lewostronny! Moje doświadczenie w prowadzeniu auta z kierownicą po prawej stronie ogranicza się jedynie do kilku koniecznych przejazdów kiedy mieszkaliśmy w Australii. Darek ma znacznie dłuższe, bo 5-miesięczne, doświadczenie, ale sprzed 4 lat...  Okazuje się jednak, że człowiek szybko się przyzwyczaja i dostosowuje.

I tak bez problemów, w około 1,5 godziny, docieramy do Larnaki, gdzie zamierzamy zostać przez najbliższe 5 dni.

Dlaczego Larnaka? Z kilku powodów:

1. Larnakę doradziła mi mama. Będąc na Cyprze, właśnie to tu zatrzymała się na tydzień.
2. Z Larnaki jest łatwy i szybki (poniżej godziny) dojazd do stolicy Cypru, Nikozji.
3. W mieście się 2 plaże, z czego jedna w samym centrum miasta.
4. Do najsłynniejszej plaży, Nissi Beach, dojedziemy w zaledwie 40 minut.
5. Sama Larnaka jest bardzo przyjemnym miasteczkiem o cypryjskim charakterze, w którym jest sporo do zobaczenia!


Co warto zobaczyć w Larnace?


1. Meczet Hala Sultan nad Słonym Jeziorem
Meczet jest najpiękniejszy zimą, kiedy jezioro wypełnia się wodą i przylatują flamingi. Podczas naszego pobytu wody było bardzo niewiele, a flamingów zero. Miejsce jednaki tak jest warte zobaczenia.


 

2. Cerkiew Św. Łazarza
Do tej prawosławnej świątyni z IX wieku zawitaliśmy akurat podczas chrzcin. Na szczęście uroczystość dobiegała już końca i kiedy rodzina z gośćmi wyszła z kościoła, mogliśmy spokojnie podziwiać się tę naprawdę imponujący obiekt. Wnętrze robi wrażenie!





3. Larnaca Marina
Port nie jest imponujących rozmiarów, ale zawsze można zatrzymać się tam na dłużej i sfotografować np. kilka kotów na tle łodzi ;)




4. Plaża miejska Finikoudes 
Pokryta ciemnym piaskiem, wąska i niedługa (600 metrów) plaża nie robi może wielkiego wrażenia, ale sam fakt, że można się pobyczyć nad morzem na leżaku, praktycznie w centrum miasta, jest naprawdę miły.

Widok z fortu 



5. Promenada Finikoudes 
Doskonałe miejsce na spacery i jogging (zaraz po plaży). To tu najwięcej ludzi spaceruje w poszukiwaniu knajpki na lunch lub kolację. Bo gdzie przyjemniej zjeść niż nad morzem?



6. Plaża MacKenzie
Za plażą Finikoudes ciągnie się deptak wzdłuż wybrzeża, który ostatecznie prowadzi właśnie na plażę MacKenzie. Niewątpliwym plusem tej plaży jest fakt, że jest na niej bardzo niewiele ludzi (mowa oczywiście o listopadzie), więc na tej dosyć szerokiej plaży, możemy się naprawdę zrelaksować. Wejście do wody z obu plaż jest łagodne. Jedynym rozczarowaniem był kolor piasku - wg. opisów w internecie miał być biały.




7. Średniowieczny zamek i fort
Wzniesiony aby bronić południowe wybrzeże Cypru i port w Larnace, służył później jako więzienie, a dziś pełni funkcję muzeum. Pierwszy fort wzniesiono już w XIV w. a ten stojący dziś został wybudowany na jego ruinach w 1625 roku. Ze szczytu rozciąga się piękny widok na plażę Finikoudes.





Informacje praktyczne:

Pogoda: Początek listopada okazał się idealnym czasem na zwiedzanie Cypru. Sezon się skończył, więc nie ma tłumów i wszędzie jest spokojnie. Temperatury w ciągu dnia wahały się między 25-30 stopni. Woda w morzu była ciepła - w sam raz do kąpieli. Podobno jednak było wyjątkowo gorąco i sucho w tym roku. Napotkany Cypryjczyk powiedział nam, że mamy o ok. 5 stopni więcej niż zazwyczaj o tej porze roku, a woda w morzu miała temp. sierpniową. Lucky us!

Nocleg: W Larnace wynajęliśmy nocleg przez Airbnb i było to strzałem w 10! Mieliśmy śliczne, przestronne (albo raczej ogromne!) dwu-sypialniane mieszkanie położone zaledwie 3 minuty spacerem od plaży Finikoudes. Jeśli nie masz jeszcze konta na Airbnb, to koniecznie załóż korzystając z tego linku www.airbnb.pl/c/olak30 - dostaniesz wówczas od serwisu 100 zł na pierwszą podróż. Całkiem niezła oszczędność, prawda? Mieszkanie nazywa się Lazaros Center 2 bedroom apartment. Szczerze polecam!





Zamek i fort - Wstęp kosztuje 2,5 euro. Córka (lat 12) wchodziła za darmo.

Restauracje i knajpki w Larnace, czyli gdzie nam smakowało:

Refuel Ice Cream Parlor - zatrzymaliśmy się tu na cypryjską kawę (1 euro) i wyciskany sok z pomarańczy (2,5 euro). Bardzo miła obsługa i cudny widok na morze! Kawiarenka znajduje się przy Piale Pasa. Idealny miejsce na przerwę w drodze do MacKenzie Beach.



The Meeting Pub - Sports bar, do którego trafiliśmy w pierwszy wieczór szukając knajpy na późną kolację (po 23). Zjedliśmy bardzo smaczne barowe dania. Piwo kosztuje 3.80 euro za dużą butelkę (630 ml). Lokalizacja: przy promenadzie Finikoudes.

36 Bay Street - Sports Bar na przeciwko The Meeting Bar. Tu spędziliśmy ostatnie 2 wieczory przy Scrabble. Jedzenie smaczne, tylko obsługa bywa wolna przy dużym obłożeniu. Piwo 3.80 za 0,5 l.


Alasia Restaurant - Zjedliśmy tu 3 smaczne cypryjskie potrawy. Obsługa jest miła i lokalizacja świetna (przy Piale Pasa). Na koniec dostaliśmy deser gratis. 

Krewetki królewskie (9,5 euro), musaka w lewym dolnym rogu (8,5 euro), ryba - okoń (10,5 euro)

Kulki miodowe z lodami - dobre, choć bardzo słodkie

czwartek, 18 października 2018

Słowacki Raj: Kolorowa Sokolia Dolina

Do Słowackiego Raju po raz pierwszy wybrałam się zeszłej jesieni. Odwiedziliśmy wtedy Suchą Belę, która w jesiennych kolorach wyglądała wspaniale!
Wiosną znów wybraliśmy się do naszego sąsiada - tym razem na trasę Przełomem Hornadu, który jest najdłuższym wąwozem w Słowackim Raju.




Tej jesieni nie mogło być inaczej. Mając w pamięci przepiękną Suchą Belę, zdecydowałam się na Sokolią Dolinę, która ma postać wąwozu. Jest to najdzikszy wąwóz w Słowackim Raju, o czym przekonacie się po ilości napotkanych turystów. W naszym przypadku było to ZERO (w samej dolinie ma się rozumieć). Nie często odwiedza się takie miejsce i do tego ma się je tylko dla siebie. Największą atrakcją jest wspinaczka po drabinach wzdłuż Zavojovego Wodospadu, który ma 70 metrów i jest najwyższym wodospadem w Słowackim Raju. Wodospad składa się z kilku kaskad. My również wspinamy się na kilka drabinek, co może u niektórych powodować skok adrenaliny!
Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, czy warto tam iść, spójrzcie na zdjęcia - mówią same za siebie!









Pojawiają się też łańcuchy










  
Tu było najpiękniej - całkowity opad szczęki! 










Start: Parking Cingov - parking przy Chata Pohoda Cingov Slovensky Raj
Przez: Biely Potok, Kysel ujstie, Sokolia Dolina, Glac Mala Polana, Sucha Bela, Pod Vtacim hrbom, Klastorisko, Biely Potok
Cel: Sokolia Dolina 
Koniec: Parking Cingov
Dystans: 23 km w obie strony
Poziom: średnio łatwy. Trasa jest długa, ale podejść prawie nie ma - jedyną trudnością są drabinki, a tych jest sporo i są one wysokie. Zdecydowanie nie dla małych dzieci ani osób z lękiem wysokości. 
Czas trwania: 6h:00:08 (w obie strony). Do początku Sokoliej Doliny (Sokolia Dolina ustie) szliśmy 1h:38. 
W górę: 1,058 m



Trasa zaznaczona czarnymi kropkami, to trasa, którą mieliśmy (i którą powinno się) zrobić. My się odrobinę pogubiliśmy skróciliśmy ją (na mapie zaznaczona czerwonymi kropkami). Jak się okazało szliśmy ten kawałek pod prąd. Warto pamiętać o tym, że wiele tras jest jednokierunkowa - wchodzimy na drabinki, a nie schodzimy z nich. 


Statystyki z Garmina 


Informacje praktyczne: 

Parking Cingov kosztuje 5 euro.

Bilety wstępu do Słowackiego Raju: 1,5 euro za jeden dzień (dzieci i seniorzy 0,5 euro), 3,5 za 3 dni dni (1 euro dzieci i seniorzy) oraz 6 euro za 5 dni (1,5 euro dzieci i seniorzy).

Koniecznie weźcie buty z dobrym bieżnikiem - bywa ślisko. Idąc wąwozem często przechodzimy po płytkich strumyczkach , więc nieprzemakalne buty też będą plusem.

Booking.Com

Booking.com