Posty

Laotańskie świątynie w Wientianie

Obraz
Co zwiedzić w Wientianie? Na pewno świątynie! Sobotę postanowiliśmy spędzić właśnie na zwiedzaniu świątyń w Wientianie. Tak więc na motorze (chyba nie pisałam, że zakupiliśmy używany chiński motor za $220 :)) jeździliśmy od świątyni do świątyni :) Udaliśmy się również  do Patuxai (pisane również Patuxay), nie byliśmy tam pierwszy raz, ale po raz pierwszy weszliśmy sobie na szczyt :) Patuxai to łuk triumfalny, upamiętnia on walczących o niepodległość Laosu. O ironio łuk wygląda bardzo podobnie do tego w Paryżu. Bo jeśli kto nie wie, to Laos był kolonią francuską. A oto i zdjęcia :) Pha That Luang - the most important national monument in Laos Niesamowicie kolorowo!!! Wat Si Saket - wokół świątyni jest ponad 10 tyś posągów buddy! Wat Si Saket Mnich koszący trawę - technologia dotarła również do laotańskich mnichów ;) Haw Pha Kaew - niegdyś królewska świątynia, w której znajdował się Szmaragdowy Budda  Widok ze szczytu Patuxai :) Patuxai  Patuxai

Lekcje laotańskiego!

Sabaidee! Od dziś zaczęłam uczęszczać na lekcje laotańskiego :) Tak więc oprócz cześć i dziękuje znam też dni tygodnia i umiem liczyć. Muszę się jeszcze nauczyć: Nie, dziękuję. Larw nie jadam!

Obiadek...grrrr

Obraz
Dziś na obiad wybraliśmy się do koreańskiej restauracji. Zamówiłam sobie coś, co wyglądało na jakąś zupę. Było zdjęcie w menu ale mało wyraźne. Tłumaczenia angielskiego niestety przy tym daniu nie było. Ale jako, że w poprzednich 2 dniach również tam się stołowaliśmy i było pysznie, beż wahania zamówiłam sobie obiadek. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam TO - larwy w sosie z warzywkami! Danie miało ziemisto-zgniły odór z dodatkiem chilli. Jedną larwę wzięłam na talerz i przepołowiłam, żeby powąchać... Zapach nie był lepszy. Maja, ku mojemu zaskoczeniu, wzięła jedną połówkę larwy do ręki, oglądnęła i zjadła!!! Oczywiście kelner miał tam niezły ubaw, zwłaszcza jak zobaczył moją minę, kiedy zajrzałam do talerza :)

Nasz laotański domek

Obraz
Weekend spędzony na przeprowadzce. Domek, który wynajmujemy ma doskonałą lokalizację - 1.5 km od pracy i niewiele dalej do centrum. Blisko supermarketu i różnych restauracji. Ok 100m od głównej drogi, w sielankowo-wiejskim otoczeniu. Domek jest 2 piętrowy. Na górze 2 sypialnie i łazienka, na dole salon, kuchnia i kibel. Jest tv, są 2 klimatyzatory i mamy nawet odkurzacz!!! Główna sypialnia ma balkon, a jak się budzę to przez okno widzę palmy :) A teraz kilka słów o mrocznej stronie naszego domku (mój dom woła do mnie "I can have a dark side too! ). Podczas sprzątania odkryliśmy w różnych miejscach, najprawdopodobniej, mysie kupy. Nie wiem jeszcze czy myszy gdzieś tu są, czy też były. Na wszelki wypadek trutki zostały zakupione. Oczywiście mały gekon też tu mieszka :) A teraz najstraszniejsze - dziś w nocy zeszłam do kuchni po coś do picia i............. i znalazłam ogromnego karalucha!!!! Dość szybko, ale nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów (całkiem możliwe, że one latają), w...

Laotańskie domy

Dziś na blogu kilka słów o domach w Laosie, a dokładnie w Wientianie. Przez ostatnie 2 tygodnie szukaliśmy domu wynajęcia więc mieliśmy okazję kilka oglądnąć. Większość wygląda ładnie na zewnątrz, wewnątrz może być gorzej. Przede wszystkich w tutejszych domach praktycznie nigdy nie ma wanny czy też kabiny prysznicowej. Jest prysznic przy ścianie, ale nie jest on niczym oddzielony od reszty łazienki. Oznacza to, że w łazience nie trzyma się ręczników a ni niczego co mogłoby zamoknąć. Co ciekawe, w jednym z domów, który widziałam była wanna, ale w kuchni! Kto chciałby brać kąpiel w kuchni?! Gekon w domu to ni nic dziwnego ani złego. Problem z mrówkami za to jest już denerwujący – lepiej mieć w domu jakieś specyfiki, które będą trzymać je z daleka. Czasem może się również zdarzyć, że zamiast normalnego kibelka mamy w łazience dziurę. Domy są wyposażone w klimatyzację i wiatraki, bez których nie da się tu żyć! A skoro o domach to i parę słów o agentach nieruchomości. Ja znajdywałam ich na ...

Nocleg z Booking.com!

Booking.com