Posty

Laotańskie Narodowe Muzeum - warto czy nie warto zwiedzić?

Obraz
Jak uwielbiam podróżować i zwiedzać, tak muzea nie należą do moich ulubionych miejsc. Bardziej interesuje mnie podglądanie życia w obcej kulturze poprzez obcowanie z lokalnymi mieszkańcami, próbowanie lokalnych potraw, podziwianie natury, czy zwiedzanie naprawdę ciekawych i niezwykłych miejsc zbudowanych przez człowieka. Muzea są jedynie zbiorem pewnych przedmiotów i nawet jeśli są one bardzo stare i mają ogromną wartość ,jakoś nie wzbudzają we mnie zachwytu. No dobra, Louvre w Paryżu zrobił na mnie wrażenie. Narodowe Muzeum w Wientianie bynajmniej nie przypomina ogromnego i pełnego splendoru paryskiego muzeum. Obraz Mona Lisy wywołał u mnie emocje, kawałek drewna sprzed 20 tysięcy lat już nie. A więc czy warto zwiedzić tutejsze muzeum? Jeśli ktoś jest na dłużej i ma sporo czasu, to czemu nie. Wydatek żaden - 10 tyś. kipów za wejście (4 zł), a zwiedzanie zajmie najwyżej godzinę, jeśli będziemy przystawać przy każdym eksponacie. Ale czy stracimy dużo nie zaglądając do muzeum? Wydaje mi ...

Kung's Café Lao - klimatyczna laotańska kawiarenka w Wientianie

Obraz
W Wientianie jest tyle restauracji i kawiarni, że chociażbym chodziła codziennie do innej przez rok, to i tak nie udałoby mi się wszystkich odwiedzić. Po ponad 9 miesiącach pobytu mam oczywiście swoje ulubione restauracje i kawiarnie, ale co jakiś czas odkrywam coś nowego. Kawiarnia, o której napiszę jest na tyle wyjątkowa, że zasługuje na osobny post. Nie ma jej w moim przewodniku i pewnie nigdy bym jej nie znalazła gdyby nie koleżanka, która mi ją pokazała. Kawiarnia znajduję się praktycznie w centrum miasta, ale prowadząca do niej uliczka już wprawia nas w zupełnie inny, 'niemiastowy' nastrój. Kung's Café Lao znajduje się na na końcu tej urokliwej, nie podobnej do innych, uliczce. Siedząc w tej kawiarence można prawdziwie poczuć laotańską atmosferę, choć zagląda tam sporo falangów - co tylko świadczy o wyjątkowości tego miejsca. Urocza uliczka prowadząca do Kung's Café Lao Domy są często pootwierane, więc spacerując można przez otwarte drzwi zobaczyć  jak mieszkają L...

Lychee vs. rambutan

Obraz
Lychee, albo właściwie liczi po polsku i rambutany wyglądają i smakują dosyć podobnie. W Polsce zdarzyło mi się kilka razy spróbować liczi (zwane też śliwką chińską), ale rambutany zobaczyłam po raz pierwszy w Bangkoku. Byłam przekonana, że jest to liczi, tylko jakaś inna odmiana. Dopiero dużo później poznałam nazwę tego zabawnego owocu. Jako, że teraz mamy sezon na oba te owoce (można je kupić na każdym straganiku z owocami), postanowiłam napisać kilka słów o obu owocach. Liczi: słodkie, bardzo soczyste i mięciutkie. Łatwo się je obiera, a pestka w środku jest bardzo śliska, co ułatwia nam oddzielenie miąższu od pestki. Smakuje wybornie. Teraz w sezonie kosztuje ok 15 tys za kilko (6 zł). Rambutany: słodkie, delikatne, mniej soczyste i trochę twardsze. Plus jest taki, że sok nie leje się po dłoniach podczas jedzenia ;). Skórka jest twardsza i trudniej je odebrać, ale spokojnie można sobie poradzić bez noża. Pestka jest bardziej "chropowata" w związku z czym kawałki jej czę...

Tropikalne choroby i zalecane szczepienia

Postaram się opowiedzieć Wam trochę o szczepieniach i chorobach występujących w Laosie i krajach sąsiadujących. 1. Malaria - Malaria jest chorobą pasożytniczą przenoszoną przez komary. Występuję w Laosie i krajach sąsiadujących. Jeśli chodzi o Laos, to tylko Wientian jest wolny od malarii. Jadąc na północ czy na południe trzeba liczyć się z tym, że komary przenoszą tam malarię - choć ryzyko jest dosyć niewielkie - porównując, np. z niektórymi częściami Tajlandii (zwłaszcza północ). My mieszkając w Wientianie malarią martwić się nie musimy. Jak jechaliśmy, np. do Luang Prabang naszej córce podawaliśmy profilaktycznie "Malarone" - to jest najnowszy lek na malarię i ma najmniej skutków ubocznych. Nasz córka nie miała żadnych problemów kiedy go przyjmowała. Malarone też jest niestety najdroższym lekiem. My nigdy nie nie braliśmy się leków na malarię, choć w domu mamy dwa opakowania doksycykliny. Kupiliśmy ją tutaj w Wientianie - doksycyklina jest tu bardzo tania, kosztuje parę zł...

Pogoda w Laosie - kiedy najlepiej przyjechać

Obraz
Do Laosu przyjechać warto zawsze :) Ale oczywiście są lepsze i gorsze pory. Jak wiadomo w Laosie panuje klimat monsunowy i są tak naprawdę 2 pory roku - sucha i deszczowa. Zacznijmy od pory suchej, która zaczyna się mniej więcej od listopada i trwa do końca kwietnia. Najlepsze miesiące - czytaj najchłodniejsze - to grudzień, styczeń, luty i ewentualnie początek marca. W tych miesiącach jest sucho, deszcz spada niezwykle rzadko. Temperatury są bardzo przyjemne. W Wientianie, np. w ciągu dnia jest dwadzieścia parę stopni w ciągu dnia i trochę chłodniej w nocy. Wieczorami i wczesnym rankiem może przydać sweterek, a czasem nawet lżejsza kurtka. Na północy Laosu, np. w Luang Prabang jest trochę chłodniej. W tych miesiącach przyda się cieplejsze ubranie na wieczory. W ciągu dnia jest raczej ciepło, ale zawsze lepiej mieć coś do ubrania jak się ochłodzi. Kwiecień jest również suchym miesiącem, ale jest najgorętszym miesiącem w roku. Upały czasami zaczynają się już w drugiej połowie marca. Tem...

Nocleg z Booking.com!

Booking.com