Posty

Z Polski do Azji drogą lądową - Nowy Sad, Serbia

Obraz
Po wizycie w przepięknym Budapeszcie, wyruszamy do Serbii. Jestem bardzo ciekawa tego kraju, który dla nas, Polaków, nie jest typową destynacją wakacyjną. Co zobaczymy? Jaka jest Serbia i jej mieszkańcy? Tego mamy nadzieję się dowiedzieć. W planie jest Nowy Sad,  Belgrad i Park Narodowy Tara . Nowy Sad - widok z Twierdzy Petrovaradin Podróż Budapeszt Nowy Sad Pociąg do Nowego Sadu wyrusza koło południa. Po niecałych 4 godzinach docieramy na granicę, gdzie przechodzimy kontrolę paszportów, najpierw ze strony węgierskiej, później serbskiej. Pociąg stoi, a klimatyzacja zostaje wyłączona. Na zewnątrz ponad 30 stopni, w pociągu jeszcze więcej. Siedzimy i czekamy. Wszystko trwa w nieskończoność, a z nas pot ścieka. Po prawie dwóch godzinach znów ruszamy. Podróż się bardzo dłuży.... Pociąg sunie mozolnie po torach. Uf - jak gorąco! Z Budapesztu do Nowego Sadu jest zaledwie 300 kilometrów, a nasza podróż zajmuje jeszcze kolejne 3 godziny z hakiem. Zmęczeni docieramy na miejsce p...

1 5 0 0 0 0 wyświetleń i fan page!!!

Obraz
Na liczniku wyświetleń zmieniła się druga cyferka i Laotańskim Opowieściom uderzyło 150 tysięcy wyświetleń!!! Bardzo się cieszę i już czekam na zmianę pierwszej cyferki! Wszystkim czytelnikom bardzo dziękuję i zapraszam do dalszego czytania :) Jak wielu zauważyło, blog nie jest już tylko laotańskim opowieściami, ale opowieściami o wielu innych podróżach, małych i dużych. Już wkrótce opowieści serbskie, tureckie, hiszpańskie i angielskie. Jak zawsze będą przygody, zdjęcia i rady praktyczne. I jeszcze jedna ważna rzecz, o której muszę napisać. Laotańskie Opowieści doczekały się fan page'a na Facebook'u! :) Wszystkich, którzy jeszcze nie widzieli, zachęcam do odwiedzenia i polubienia, aby być na bieżąco, śledzić nowe posty i wiedzieć gdzie i kiedy Laotańskie Opowieści wybierają się w następną podróż :) Raz jeszcze serdecznie dziękuję wszystkim czytelnikom! Do usłyszenia :) Dziś zdecydowanie jest powód do uśmiechu!

Z Polski do Azji drogą lądową - Budapeszt

Obraz
Cofamy się do pięknych, ciepłych letnich dni, kiedy wyruszyliśmy na ponad 3 tygodniową wyprawę na południowy wschód Europy, a właściwie aż do Azj. Plan był aby od mojej miejscowości (Nowego Targu) aż do Istambułu dotrzeć drogą lądową. Skąd wziął się pomysł? Chyba od wpatrywania się w mapę (co z resztą bardzo często robię i lubię...). Pierwszym przystankiem jest Budapeszt, do którego docieramy po 7 godzinach jazdy autobusem. Zaczyna się od drobnych kłopotów metrze. Wszystko wydaje się bardzo proste - kupujemy bilety w maszynie i schodzimy z nimi na dół. Wsiadamy do metra i.... Zaraz, zaraz... gdzie tu się kasuje bilety?? Siedzimy dosyć nerwowo, bo wiemy, że coś zawaliliśmy. Po wyjściu z metra okazuje się, że są bramki, w których się kasuje bilety. Nie mam pojęcia jak przez nie przeszliśmy bez kasowania.... Następny dzień to intensywne zwiedzanie w ogromnym upale. Naturalnie pierwsze kroki kierujemy pod gmach parlamentu. Nie bez powodu jest na pierwszym miejscu wśród atrakcji w B...

Heviz - największe jezioro termalne na świecie

Obraz
Węgry uwielbiam i mam do nich ogromny sentyment. Jako dziecko jeździłam tam z rodziną i w dorosłym życiu pierwsze kilka wakacji z moją córką spędziłam właśnie na Węgrzech. Jest stosunkowo blisko, łatwo zapakować się do auta ze wszystkim co potrzeba i jest niedrogo. To są argumenty, które do nas, Polaków, zdają się bardzo przemawiać. Na Węgrzech zwiedziłam takie oczywiste miasta jak Budapeszt, czy popularny Siofok, albo Hajduszoboszlo, do którego kiedyś (może nadal?) tłumnie jeździli rodacy. Byłam też w miejscach mniej znanym takich jak Gyula (o której chyba też napiszę osobny post), gdzie Polaków praktycznie nie ma wcale. Dziś będzie o Heviz, miasteczku, o którym po raz pierwszy usłyszałam w tym roku. Do Heviz wybraliśmy się końcem kwietnia, kiedy na Podhalu było zaledwie kilka stopni i lało jak z cebra. Trawa dopiero się zazieleniła, a na drzewach pojawiały się pierwsze pąki. Do pięknej wiosny było jeszcze jednak daleko. Węgry są niedaleko, a jednocześnie wystarczająco daleko, że...

Nocleg z Booking.com!

Booking.com