Zwiedzanie Miami - co warto zobaczyć?

 Jak tanio lecieć do Miami?

Zacznijmy od tego jak nie zbankrutować kupując bilet lotniczy do Miami. Przede wszystkim, najlepiej bilety kupić wcześniej, ja zazwyczaj przy dalekich wyjazdach bilety rezerwuję z ok. 3 miesięcznym wyprzedzeniem. Najpierw czytam jakie są średnie ceny, a następnie zaczynam polowanie. W tym przypadku, wypatrzyłam tani lot z Berlina na Fly4Free, za który zapłaciłam 1220 zł (rok 2019). Lot zaś do Berlina kosztował mnie jedyne 150 zł. W cenie biletów nie było bagażu rejestrowanego, więc trzeba było się spakować do małej walizki. Chciałam kupić klika rzeczy w USA, więc spakowałam się oszczędnie i wzięłam starą torebkę, którą wyrzuciłam na miejscu i zastąpiłam nową :) Warto szukać biletów spoza naszej kraju, bo można trafić na świetne okazję (nawet poniżej tysiąca złotych) z różnych miast europejskich np. Berlin, Budapeszt czy Mediolan. Statystycznie najlepsze ceny są w środku tygodniu, więc warto wtedy szukać. 


Gdzie nocować w Miami? 

Nie da się ukryć, że najlepszą miejscówką jest Miami Beach! Ja pierwszą noc spędziłam niedaleko lotniska, bo wylądowałam wieczorem, a rankiem jechałam do Orlando. I tu sprawdziło się świetnie Airbnb, gdzie znalazłam tani pokoik i łazienką. Z Miami Beach nie jest już tak prosto, bo ceny są kosmiczne. Jeśli chcemy tani nocleg, to jedyną opcją są hostele i pokoje wieloosobowe. Nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań, bo lubię mieć nocą spokój i prywatność, a przede wszystkich nie znoszę jak ktoś chrapie... Tu jednak trzeba było zacisnąć zęby. Zdecydowałam się na 4 osobowy pokój. Dla samotnie podróżujących kobiet polecam w takich sytuacjach pokoje tylko dla kobiet - mniejsza szansa chrapania :) Mogę tu szczerze polecić South Beach Sobe Hostel (teraz znajdziecie go na bookingu pod nazwą Onu Hotel). Ceny zaczynają się od 111 zł, a łóżko w czwórce kosztuje 130 zł. To naprawdę świetna cena zważywszy na to, że w cenie jest śniadanie i hostel jest zaledwie 5 minut od plaży!!! Obsługa jest bardzo miła i co wieczór coś się dzieje, np. imprezy w znanych klubach, do których zabiera nas Party Bus zatrzymując się w kilku hostelach zbierając chętnych, a w klubie dostajemy miejsce dla VIPów i alkohol - wszystko w mega przystępnej cenie! Warto zabrać kłódkę do szafki w pokoju, żeby nie płacić 6 dolarów na miejscu. Jest dostępna świetnie wyposażona kuchnia i pralnia. Za darmo jest też mata plażowa :)  Na miejscu znajduje się również niedroga wypożyczalnia rowerów. Minusem są małe łóżka i małe szafki na bagaż, które znajdują się pod łóżkiem. Pomimo różnych niedogodności, pobyt wspominam cudownie! Poznałam fantastycznych ludzi i doskonale się bawiłam każdego wieczoru, przez wszystkie 6 dni! No i lokalizacja jest po prostu nie do pobicia! 

W drodze do klubu ze wspaniałą ekipą



Co zobaczyć w Miami?

Pobyt w Miami nie należy do najtańszych, bo zarówno wyżywienie jak i hotele są po porostu drogie. Zwiedzanie Miami może za to być bardzo tanie! Miałam 6 dni na zwiedzanie, ale tym razem nie chodziło mi o zaliczanie wszystkich najważniejszych atrakcji, a o poczucie atmosfery miasta. W hostelu poznałam cudownych ludzi i samo spędzanie czasu z nimi było już atrakcją! Klimat hostelu bardzo sprzyjał nawiązywaniu znajomości i już drugiego dnia miałam ekipę. Była para z Kanady, dziewczyna z Chicago i dziewczyna z Indii, która właśnie kończyła studia w Bostonie. Nikt z nas nie znał się wcześniej, ale natychmiast się polubiliśmy i właściwie byliśmy cały czas nierozłączni. Tak, to zdecydowanie zasługa hostelu. Jeśli więc podróżujecie solo, to koniecznie zatrzymajcie się w tym czy innym hostelu. Dodam, że żadna z tych osób nie była w moim pokoju, więc nie ma znaczenia czy będziecie spać w dwójce czy w pokoju 10-osobowym. Właściwie cały czas z kimś rozmawiałam. A to z potężnym czarnoskórym facetem, który nie mógł uwierzyć, że chodzę po górach, w których mieszkają niedźwiedzie, a to z dziewczyną z Tajlandii, z którą pogadałam o moim kochanym Laosie, a znów innym razem z młodziutkim Brazylijczykiem, który pierwszy raz wyjechał sam w podróż swoich marzeń. A to zaledwie garstka! Nigdy wcześniej nie poznałam tylu ludzi w tak krótkim czasie. Nawet jeżdżąc Uberem po mieście, można było posłuchać ciekawych historii. Raz jadać ponad pół godziny, kierowca opowiedział mi historię swojego życia, od nieudanego małżeństwa, poprzez emigrację do USA po chorą matkę. Zdecydowanie na żadnym wyjeździe nie przeprowadziłam tylu rozmów z tyloma różnymi ludźmi! I właśnie to sprawiło, że pobyt w Miami mi się tak podobał. Ludzie, nie budynki czy plaże. 

Ale to nie znaczy, że w Miami nie ma co zobaczyć! Wręcz przeciwnie! 


Atrakcje Miami: 

Zwiedzanie Miami Beach to oczywiście MUST! Kultową plażę po prostu trzeba zobaczyć!

  • South Beach - Chyba nie trzeba zachwalać tej słynnej plaży i kolorowych wieży widokowych ratowników!  Plaża jest długa i szeroka, a w styczniu (pogoda jak najbardziej może się nadawać do plażowania), jest spokojnie, a wielu miejscach wręcz pusto. I to mi się podobało! 



  • Ocean Drive - będąc w Miami Beach koniecznie przespacerujcie się wzdłuż słynnej Ocean Drive z największą koncentracją architektury Art Deco na świecie. Mój pobyt wypadł podczas Art Deco Weekend, więc ulica była pełna straganów z jedzeniem i pamiątkami, a wzdłuż ulicy stały sportowe samochody z tamtego okresu. Nie lada gratka dla fanów samochodów! 



  • Espanola Way - Hiszpańska wioska, do której warto się udać na wspaniałą kolację lub lunch oraz na zakupy. Trzymajcie się jednak z daleka od meksykańskich restauracji jeśli nie lubicie kolendry! Ja wyszłam z knajpy głodna ;) 


  • Ścieżka rowerowa między Ocean Drive a plażą - Jeśli zapragnie Wam się odrobinę ruchu, to ta ścieżka rowerowa jest wyjątkowo malownicza! 





  • South Pointe Park - Pozostając w Miami Beach, zawędrujcie do South Pointe Park. Fantastyczne miejsce na relaksujący spacer.  


 
Opuszczając Miami Beach, warto udać się do najciekawszej, moim zdaniem, części Miami, o wdzięcznej nazwie Little Havana. Ta kubańska dzielnica jest pełna egzotycznego klimatu skapanego w kolorach tęczy. Tylko zamiast tęczy są kolorowe koguty. Wszędzie. Żeby poczuć atmosferę tego miejsca wybrałam się na śniadanie do kubańskiej knajpki. Sącząc kawę przyglądałam się życiu na gwarnej ulicy. I choć wszystko skąpanego było w deszczu, miejsce jawiło mi się jako jasne i pogodne. I taka Little Havana pozostała w mojej pamięci. Warto wybrać się tam również wieczorem, możliwości rozrywek i świetnych barów nie brakuje! 

Zwiedzanie Little Havana to przede wszystkim spacerowanie, ale jest kilka miejsc, które fajnie zobaczyć:

  • Calle Ocho Walk of Fame - Słynną Aleję Gwiazd mają tu latynoskie osobistości. Znajdziemy  takie gwiazdy jak Gloria Esefan czy Enrique Iglesias.  

  • Bay of Pigs i dalej Cuban Memorial Boulevard Park - idealne na spacer, gdzie możemy przyglądnąć się jak mieszkają tu lokalni. 






  • Sklep z ręcznie wyrabianymi cygarami - Nie lada gratka dla fanów cygar. Moje zainteresowanie cygarami jest żadne, ale wizyty sobie nie odmówiłam! 


  • The House of Costumes / La Casa De Los Trucos - Kto by przypuszczał, że wypożyczalnia kostiumów może być tak genialnym miejscem! Znajdziemy tutaj chyba wszystko! 


Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności ;)

  • Ball & Chain - Otwarty w 1935 jest chyba najbardziej znanym barem z muzyką na żywo w Little Havana - warto tam zaglądnąć!



  • Cubaocho Museum and Performing Arts Center - Niesamowita galeria sztuki i bar z muzyką na żywo w jednym! Znajdziecie tutaj min. kolekcje cygar i największą kolekcję rumu w Miami. 




  • Murale - Nie trzeba ich szukać i są naprawdę wspaniałe. 



  • Kolorowe koguty - Jest ich dużo i na pewno dodają kolorów do tej barwnej dzielnicy




Kolejną bardzo interesującą dzielnicą, która koniecznie chciałam zobaczyć to Wynwood, które słynie z korowych murali. Jeśli spodobają Wam się murale w Little Havana, to Wynwood Was zachwyci! Niesamowite jak sztuka uliczna odmieniła tę dzielnicę wcześniej pełną opuszczonych magazynów, warsztatów samochodowych i melin narkotykowych. Dziś to wyjątkowe miejsce przyciągające spragnionych kultury turystów. 

Wynwood Walls









Informacje praktyczne:

Nocleg w Miami BeachSouth Beach Sobe Hostel (teraz znajdziecie go na bookingu pod nazwą Onu Hotel. Zdecydowanie jest to nocleg dla niewymagających. Ogromnymi atutami są jednak lokalizacja, cena i ogólna atmosfera hostelu.

 Dodatkowe opłaty na miejscu to:

Pranie:1,5 $

Proszek: 1 $

Suszarka do ubrań: 2,5 $

Wymiana ręcznika na świeży: 1 $

Ręcznik na plażę: 1 $


Najlepsza knajpa/klub w Miami Beach - Żaden ze mnie ekspert, ale do tego miejsca zabrała mnie przyjaciółka z dzieciństwa, która mieszka co prawda w Chicago, ale w Miami bywa dosyć często. Mowa o Mango's Tropical Cafe. Ta kultowa restauracja i klub nocny z niesamowitymi pokazami na scenie jest czymś jedynym w swoim rodzaju! Byłam zachwycona! Ceny niestety są baaardzo wysokie - 25 USD za piwko czy mojito. Ale i tak warto!!!! Nie przegapcie tego miejsca!


W Miami tanie jedzenie najczęściej równa się paskudne jedzenie. Dotyczy to zarówno knajp jak i supermarketów. Jedyne niedrogie miejsce, w którym mi naprawdę smakowało to Latin Cafe (441W 41st St). Niewielka kubańska knajpka, gdzie naprawdę dobrze zjecie!


Poruszanie się po Miami:

Na podróż z Miami do Orlando wynajęliśmy ze znajomym samochód przez aplikację Turo (dużo taniej niż w wypożyczalniach). Działa to podobnie jak Airbnb, tylko zamiast mieszkań ludzie wynajmują swoje prywatne samochody. My wynajęliśmy Mitsubishi Lancera z 2005 roku na 4 dni (z tym że wypożyczyliśmy rano, a oddaliśmy po 4 dniach wieczorem), więc używaliśmy go przez 5 dni (i 4 noce). Koszt ze wszystkimi ubezpieczeniami i 1000 mil to 118 USD. Polecam taką formę wypożyczania samochodu! 

W Miami raz jechałam autobusem, a w większości przypadków korzystałam w Ubera i Lyft. Przy zakładaniu aplikacji Google podarował kody zniżkowe i tak miałam 3przejazdy za poniżej dolara! Jeśli nie macie Lyft, to polecam, ceny podobne a czasem nawet niższe niż w Uberze. Z tym linkiem dostaniecie 5 USD po zainstalowaniu aplikacji :) 

Teraz pozostaje tylko czekać, kiedy podróżowanie znów będzie takie proste i przyjemne jak w zeszłym roku... I tego sobie i Wam życzę! 

Komentarze

  1. Piękne fotki i cały reportarz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Floryda... Jakbyśmy już chcieli móc ze spokojem lecieć do Stanów :( Dzięki za podpowiedzi miejscówek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie nie moje klimaty. Jeśli chodzi o Stany to u mnie zapewne z Miami wygrałyby parki narodowe lub Alaska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miami to ogromne miasto, więc nie ma co porównywać z parkami narodowymi ;) A dla miłośników natury Floryda też się sprawdza - warto zajrzeć choćby do Parku Everglades, który jest bardzo blisko Miami! Ale o tym będzie osobny post, bo kajakowanie wśród aligatorów było niezłym przeżyciem! Zapraszam :)

      Usuń
  4. Nie moje klimaty, ale wpis miło się czytało, a zdjęcia ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podróż w to miejsce to zdecydowanie moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wpis! Przepiękne zdjęcia. Warto było tutaj zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja póki co planuję podróże po Polsce. Nie mam jeszcze odwagi wyjeżdżać sama za granicę. W przyszłym roku chcę jechać na Mazury i wybrać się w rejs - kanał elbląski rejs. Mam na swojej liście mnóstwo takich miejsc do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nocleg z Booking.com!

Booking.com