Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2013

Nam Ngum Dam - wyprawa nad laotański zalew

Obraz
Przypomniała mi się bardzo fajna wycieczka, która miała miejsce w styczniu bądź w lutym. Z niewiadomych przyczyn zupełnie o niej zapomniałam i chyba nigdy na blogu o niej nie wspominałam, a warto.

Nam Ngum Dam to zalew utworzony na rzece Nam Ngum. Jest on największym zbiornikiem wodnym w Laosie. Znajduje się 90 km od Wientianu i jest to miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Wientianie, zwłaszcza jeśli ktoś lubi kąpiele i opalanie :) Jako, że było nas 5 osób wynajęliśmy minivana, który zawiózł nas nad zalew, czekał aż się wybawimy i odwiózł z powrotem do Wientianu. Nie jest to droga opcja jeśli koszty podzielimy między kilka osób. Vany takie mieszczą do 9 osób. Nie pamiętam ile dokładnie trwała podróż w jedną stronę, ale myślę, że spokojnie można liczyć 2 godziny.

Była piękna, słoneczna zimowa pogoda :) W sam raz na opalanie. Jezioro na pewno było chłodniejsze niż w lecie, ale woda nie była za zimna. Wynajęliśmy sobie na miejscu łódeczkę. Oczywiście negocjacje trwały długo, bardzo długo…

Wizyta u fryzjera w Laosie?

Obraz
Przed wyjazdem do Laosu założyłam, że do fryzjera tam się nie wybiorę. Nie chodziło tylko o to, że Laos to biedny kraj i że fryzjerzy mogą gorszymi fachowcami niż u nas. Moją obawę wzbudzał fakt, że nie mają oni na co dzień doświadczenia z białymi obcokrajowcami, albo raczej ich włosami. Nie jest żadną tajemnicą, że nasze włosy są inne niż włosy Azjatów. Zakupiłam więc sobie farbkę do włosów w Polsce i szerokim łukiem laotańskich fryzjerów omijałam. Było oczywiście kilka zakładów fryzjerskich, lub nawet bardziej takich spa, które ładnie i fachowo wyglądały, jednakże moje delikatne blond włosy mogłyby mimo wszystko ucierpieć - tak przynajmniej mi się wydawało :) Jedno jest pewne jak pójdziecie do laotańskiego fryzjera (mówię o kobietach) nikt was na krótko nie obetnie :), albo przynajmniej będzie wam mocno odradzać. W Laosie kobiety mają długie włosy. Krótkie fryzury się nie podobają i nie są kobiece. Laotańczyk nie zainteresuje się Laotanką o krótkich włosach. Kiedyś znajomy Laotańczy…

WTC - Laotańskie World Trade Center

Obraz
Już sama nazwa World Trade Center zupełnie nie pasuje do Laosu, a jednak w Laosie, a dokładnie w Wientianie chcą zbudować ogromne centrum handlowe i rozrywkowe z pięciogwiazdkowym hotelem, prywatnym apartamentowcem i wieżowcem-biurowcem.

W Laosie nie ma żadnych drapaczy chmur. Najwyższe budynki to przeważnie hotele lub banki w Wientianie. O tym ogromnym centrum czytałam jeszcze przez wyjazdem do Wientianu. Samo centrum handlowe ma mieć powierzchnię 200 tyś metrów kwadratowych, a budowa całego centrum ma zając 11 hektarów. Jak przyjechałam był tylko plac budowy, ogromny plac budowy. Co się zmieniło po 10 miesiącach? Wybudowali jeden, stosunkowo niewielki budynek (exhibition center).

Jedyny ukończony budynek z projektu WTCLAO
Umowę pomiędzy firmą budowlaną a rządem laotańskim zawarto w październiku 2011 roku. Ile potrwa budowa i czy kiedykolwiek zostanie ukończona nie wiadomo. Plan był taki, żeby będzie to największe centrum handlowe (i nie tylko) w całej południowo-wschodniej Azji. Biorąc…

The Little House - japońsko-laotańska kawiarenka

Obraz
Brytyjski pisarz i poeta powiedział, "The first condition of understanding a foreign country is to smell it". Mądre stwierdzenie. Ja do powąchania dodałabym skosztowanie. Bardzo się sprawdza zwłaszcza w krajach takich jak Laos, gdzie często nasze nozdrza są atakowane wieloma nieznanymi zapachami. Te zapachy trzeba poznać. Taka ciekawość zaprowadzi nas w niesamowite miejsca. Dlaczego piszę o zapachu? Bo właśnie wspaniały zapach kojarzy mi się z kawiarnią The Little House w Wientianie. Zapach kawy. Cudowny zapach, którym rozkoszuje się nasze ciało. Zapach, smak i prostota. Te trzy rzeczy będziecie pamiętać jeśli wybierzecie się do tej japońsko-laotańskiej oazy. Mały domek ukryty w zielonym ogródku nie woła zapraszając z ulicy. Kawiarenka jest tak ukryta, że gdyby nie moja koleżanka, która mnie tam raz zaprowadziła, nigdy bym jej nie znalazła. A nawet gdybym wypatrzyła ją z ulicy pewnie bym nie weszła, bo wygląda tak zwykle i prosto. Ale kiedy człowiek skusi się i zajrzy do śro…

Chiang Mai (dzień 3) - Snake Farm & Orchid Farm

Obraz
Oj coś ciężko mi idzie dokończenie wątku Chiang Mai. Jestem na wakacjach w Polsce i niby dużo czasu na wszystko mam, ale jakoś zebrać się nie mogę... Może za mało słońca i brak tropikalnych temperatur? :)

Ale wracamy do Chiang Mai, pięknego Chiang Mai. Na trzeci i ostatni dzień naszego pobytu zaplanowałam zwiedzenie farmy węży i farmy orchidei. Oba miejsca znajdują się na obrzeżach miasta w bliskiej odległości od siebie, więc dobrze połączyć je w jedną wycieczkę.
Pierwsze farma węży. Oprócz oglądania węży na turystów czeka największa atrakcja  - show, gdzie treserzy prezentując swoją odwagę i brawurę "bawiąc" się z wężami. Widzimy jak je całują (tak te jadowite też!), czy łapią za ogon, żeby za sekundę uciec od atakującego ich węża. W pobliżu siedzi pani z mikrofonem, która po angielsku w zabawny sposób komentuje poczynania treserów. Jest jeden szczególny moment w całym show, który wywołał panikę i konsternację u niektórych widzów. Zdradzać szczegółów jednak nie będę bo zepsuł…